Uliczki wiją się między starymi murami, nagle otwierają się na nowoczesne przestrzenie, by za chwilę znów sprowadzić cię w cień historii. Nowe splata się tu ze starym w sposób zupełnie naturalny — bez napięcia, bez potrzeby wyboru.
Są tu góry i są spadki, ostre światło i głęboki cień, chłód kamienia i ciepło ludzkiej obecności. Woda i ogień.
To miasto nie prowadzi cię za rękę. Daje ci przestrzeń, żeby się zgubić — i może właśnie dlatego tak dobrze się tu odnaleźć.