Objazd po cesarskich miastach? Tak! Byczenie się nad basenem? Nie! Takie „marzenie” można spełnić w Bułgarii trzy razy taniej, a może nawet cztery. Czy jest to jakieś wielkie odkrycie? Pytam, ponieważ nierzadko słyszałam błagalne zapytania niektórych wycieczkowiczów: „Kiedy skończy się ten objazd? Ja chcę drinki z palemką!”. Brakowało tylko tupania nóżkami i rzucania się po bruku. Niektórzy ludzie są masochistami. Błagam tylko o jedno – nie wciągajcie mnie w to. Ja staram się podejmować decyzje świadomie, mimo że jestem przy tym szalona!
AGADIR
Miasto „stare-młode”. Całkowicie zniszczone podczas trzęsienia ziemi w 1960 roku. Mówi się, że stolica marokańskiej turystyki, ale dla mnie to przede wszystkim drzewa arganowe i drogocenne „złoto Berberów”.
MARRAKESZ
Dokładnie taki, jak sobie wyobrażałam. W ciągu dwóch godzin na placu Dżemaa el-Fna zdarzyło się więcej niż przez ostatnie pół roku mojego życia w Warszawie. Przepłaciłam owoce morza. Gościłam gołębia na głowie. Jakiś dżentelmen chciał mnie kupić za kilka wielbłądów. Zjadłam bułę z jajkiem i ziemniakiem z localsami. Wygrzebałam sukienkę za 3 euro w szmateksie pod gołym niebem. Usłyszałam tysiąc czczych komplementów i okłamałam nieugiętego naganiacza, że nie jestem głodna. Jednym słowem polecam, zwłaszcza tym, których dopadła biurowa rutyna.
FEZ
Najstarsza i jednocześnie najbardziej urokliwa medyna ze wszystkich, jakie widziałam. Labirynt wąskich uliczek. Lokalny przewodnik twierdził uparcie, że jest ich tu ponad 9,5 tysiąca. Zachęcam do przełamania strachu i odwiedzin Starego Miasta po zachodzie słońca. Nie zapomnę kilku magicznych obrazków, których nie zobaczyłabym z bezpiecznego dystansu.
WYBRZEŻE ATLANTYKU
Pobielone domy z niebieskimi wstawkami, kolorowe kwiaty w donicach. Biegające beztrosko dzieci, świeże ryby, przyrządzane „na poczekaniu”, nad głowami żerujące ptaki. Uwielbiam takie połączenie.
RABAT & CASABLANCA
Miasta, które łączę tu celowo. Nowoczesne, duże i mało przeze mnie poznane. Intuicja podpowiada mi, że w Maroku jest dużo ciekawszych miejsc. Niemniej, warto zahaczyć o jedyny w tym kraju meczet otwarty dla turystów-innowierców (Casablanca) i Pałac Królewski w stolicy.
—–
Ludzie uzależnieni od szufladkowania i generalizowania mogą mieć z Marokiem niemały problem. Jest to kraj tak różnorodny i zaskakujący, że trudno go zamknąć w jednym zdaniu. Od wysokich gór po słone wybrzeże Atlantyku. Bez wątpienia cechą marokańskiego krajobrazu jest skrajność! W architekturze mniejszych i większych miast szybko da się wyczuć wpływy Francji, Portugalii i Hiszpanii.
Maroko to drzwi do Afryki, kontynentu najmniej przez nas poznanego, a co za tym idzie traktowanego najbardziej powierzchownie. Podsumowując, na pewno wrócę. Na pewno z jakimś mężczyzną, nie autokarem, bez zegarka.